poniedziałek, 28 listopada 2011

wietrzny poniedziałek.

Nowy tydzień o dziwo przywitał oślepiającym słońcem. Zaskoczyła mnie ta świetlistość o poranku. Poczułam się trochę jak kret wyrzucony na powierzchnię. W nocy szalał wiatr, wszystko jęczało pod jego naporem. Spodziewałam się deszczu, wiatru i sponiewieranych w błocie liści. Miłe zaskoczenie. Spacerując z psem wystawiałam twarz, łapczywie  i pazernie chcąc pochwycić jak najwięcej promieni.. Na zapas, na jak najdłużej. Słońce - złoty antydepresant. Najlepszy jaki znam, niezawodny. Niestety zimą towar deficytowy.
Dobrego tygodnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz