Większość osób lukruje w domach pierniki, piecze mięsa.. Nie wszyscy. Są też tacy jak ja, którzy zamiast zająć się Świętami siedzą i piją wino, wspominają.. Są też tacy jak Ty, którzy już tylko mogą być wspomnieniem przy wigilijnym stole.
Pożegnałam Cię dziś, odprowadziłam w ostatnią ziemską drogę.
Scenerię miałeś iście teatralną. Oszronione drzewa, para leniwie buchająca z ust żałobników. I te płatki szronu spadające w zwolnionym tempie. Ledwo dostrzegalna mgła, nieostrość powietrza, która łagodziła ostrość kształtów, kontrast czerni postaci i bieli śniegu. Wszystko takie nierealne.
Scenerię miałeś iście teatralną. Oszronione drzewa, para leniwie buchająca z ust żałobników. I te płatki szronu spadające w zwolnionym tempie. Ledwo dostrzegalna mgła, nieostrość powietrza, która łagodziła ostrość kształtów, kontrast czerni postaci i bieli śniegu. Wszystko takie nierealne.
Dziękuję, że sprawiałeś iż dzięki Tobie śmiałam się, wówczas gdy nawet nie chciałam się uśmiechnąć. Dziękuję za wszystkie wspomnienia. Dziękuję, że wobec Ciebie mogłam być człowiekiem ze wszystkimi swoimi ułomnościami,słabościami, grzechami i niegodziwościami, że przy Tobie mogłam być sobą. Nigdy nie oceniałeś. Zawsze wysłuchałeś, byłeś po mojej stronie niezależnie od okoliczności. Brakuje mi słów, wiesz?
Łez nie było i nie będzie bo wiem, że nie chcesz. A te kilka? Wybacz..
Tyle pytań bez odpowiedzi. Ty już wiesz wszystko, ja nie wiem nic. Ale kiedyś się spotkamy i znów usiądziemy i będziemy gadać, gadać i gadać. Pić. I śmiać się do łez. Jak dawniej.
Będzie mi brak Twoich telefonów o trzeciej w nocy, pytań, śmiechu, jowialności, kojącego tonu, poczucia że po prostu gdzieś jesteś i zawsze mogę zadzwonić.
Mówią: nie ma ludzi niezastąpionych. Otóż są. Ciebie nie zastąpi nikt. Nigdy.
Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie,
Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba...
Uniesie z ziemi ku wyżynom nieba...











